piątek, 25 maja 2012

Słodkości inaczej

Babeczki, ale tym razem nie do jedzenia. Już dawno temu podobały mi się babeczki/mufinki robione na szydełku. Nawet już miałam upatrzoną gazetkę ze wzorkami, ale jakoś jej nie kupiłam a potem to jej nigdzie nie było. A  że bardzo mi się podobały to siadłam i sama sobie wydumałam jak zrobić (w sumie to nawet nie było nad czym za długo dumać)
Pierwsze dwie są maleńkie i służą za breloczki (fioletowa została dołączona do wymianki na robótkowym spotkaniu, a czerwono - różowa jest przypięta do moich kluczy)


Oczywiście Julka też chciała i narazie wydziergałam dla niej taką większą w kolorze, który dziewczynki lubią najbardziej a mamusie - już nie koniecznie


A że nie tylko te szydełkowe babeczki mi się podobają, powstały też dwie materiałowe (dokładniej to filcowe). Póki co pokazuje jedną bo druga trudno powiedzieć gdzie się znajduje.


Dziecię me już robiło kawę/herbatę i częstowało dziadków babeczkami, ale gdzie potem tą jedną schowało tego nie wie nikt... Jak się znajdzie to pokażę.
Jeszcze zapewne ich trochę zrobię, bo te malutkie szydełkowe to czysta przyjemność (i w gruncie rzeczy dość szybka robótka), a te duże będą jeszcze potrzebna gdy na słodkości wproszą się pluszaki i inne stwory ;)

czwartek, 24 maja 2012

Babeczkowe spotkania robótkowe

Były już całe dwa: pierwsze w kwietniu - o którym nie napisałam (jakoś tak wyszło...) i drugie w minioną sobotę - o którym piszę, choć z małym opóźnieniem... 
Nie jest nas dużo, ale przecież nie o ilość, a o jakość chodzi :) - fajne babeczki i ich cuda, bo dziewczyny naprawdę cuda robią. Można sobie podotykać rzeczy, które oglądało się na zdjęciach.... Cudną biżuterię Asi, cuda które tworzy Aga (szczególnie frywolitka - dla mnie czarna magia), śliczne bransoletki i nie tylko Ali, oraz urocze serwetki wydziergane przez Dorotkę. Cuda, cuda i jeszcze raz cuda (często używam tego słowa w tym poście, ale innego nie znajduję żeby opisać co widziałam).
Także dziękuję Wam dziewczyny za te spotkania i mam nadzieję że będzie ich dużo dużo dużo (jakby to moja starsza latorośl powiedziała)    :)

A żeby nie było tak zupełnie bez zdjęć to pokażę coś z tych cud. Na każdym spotkaniu wymieniamy się swoimi robótkami. I tak na pierwszym trafiła mi się urocza serwetka wydziergana przez Dorotkę


Ma już swoje miejsce w salonie na parapecie


A na drugim -  urocze pudełko od Ali (Julka jak to prawdziwa mała księżniczka od razu je zagarneła - w końcu korona to atrybut księżniczki)


A w pudełku - śliczna bransoletka (urzekła wszystkich domowników)



Już się nie mogę się doczekać kolejnego spotkania...