wtorek, 7 lutego 2012

Kuchenne migawki

Zastanawiałam się od czego tu zacząć i padło na kuchnię - a dokładniej na hafcik który do niej powstał. Trochę pracy w niego włożyłam - efekt jak dla mnie zadowalający, choć nie idealny - głównie ze względu na niezbyt równy splot kanwy. Gdy kupowałam kanwę Pani w sklepie stwierdziła, że to będzie długa i ciężka praca. O dziwo nie czułam różnicy między haftowaniem na czarnej a na białej kanwie.


Te żywe kolory na czarnym tle i na czerwonej ścianie wyglądają naprawdę dobrze, choć na początku trochę się tego obawiałam. Póki co to główna ozdoba mojej kuchni, koncepcja ostetcznego wyglądu tego miejsca wciąż się tworzy. Pokaże jeszcze kilka kuchennych migawek - moją starą wagę, z którą jeszcze nie wiem co zrobię.


Jeszce nie wiem czy zostanie w obecnej postaci czy może zostanie przemalowana. Taka podniszczona ma swój urok, a z drugiej strony trochę się rozmywa na tle białej ściany. Sama nie wiem, a może ktoś mi podpowie co zrobić?
I na koniec kącik z chlebakiem oraz kuchenny parapet utrzymane w klimacie raczej jesiennym - jakoś tak się wpasował w kuchnie. Żal mi wyrzucać te dynie, póki co niech stoja gdzie stoją.





...

Bardzo długo nic tu nie pisałam - będzie już prawie rok....
Tak się jakoś poukładało, że przez ten czas blog służył mi wyłącznie do podpatrywania co słychać u innych. Przez długi czas nie miałam co pokazać - bo nic nowego nie powstało, a gdy już powstało to jakoś nie było czasu ani ochoty - najpierw przygotowywaliśmy mieszkanie na przyjście naszej drugiej córeczki. Gdy się już pojawiła trzeba było to wszystko jakoś poukładać. Teraz ciesząc się (choć nie zawsze jest do śmiechu) moimi córeczkami (prawie 3-latką i niespełna 3-miesieczną) wracam do prowadzenia bloga - może ktoś tu czasem zaglądnie.
Zacznę od rzeczy które powstały w ostatnim czasie, tzn. gdy byłam jeszcze w ciąży. Teraz mam głównie mnóstwo pomysłów, a ich realizacja to długi proces wieczorny lub wczesnoranny - tyle na ile pozwalają dziewczyny.


środa, 30 marca 2011

Poduszkowo

Jeszcze w lutym w pewnej sieciówce kupiłam materiał na poduszki do sypialni. Materiał śliczny tylko jak się okazało póżniej miałam go trochę za mało. Trochę w tym mojej winy, a trochę pani która wyjatkowo krzywo go ucieła (nauczka na przyszłość - kupując w sieciówkach sprawdzać przed kasą - niestety). Na szczęście okazało się że mam w domu pasujaca tkaninę, trochę pokombinowałam  i oto moje poduszeczki


Marzy mi się jeszcze nowa narzuta.... chyba też z wykorzystaniem tego materiału, choć niewielkim żeby nie przesadzić - ale to za jakiś czas.....


Gorąco i słonecznie pozdrawiam 
wszystkich którzy tu zaglądają 
(jeśli jeszcze ktoś tu zagląda)

czwartek, 17 marca 2011

Powrót po długiej nieobecności

Nie było mnie tu już bardzo dawno (chyba z 3 miesiące) tzn. odwiedzałam po cichu swoje ulubione blogi i w miarę wiem co gdzie słychać, ale jakoś tak się nie złożyło żeby coś napisać. 
Aż nadszedł ten dzień i postanowiłam zebrać się w sobie, siąść i wyskrobać kilka linijek. Oczywiście przez ten czas nie próżnowałam - co nieco poczyniłam. Jednak moją uwagę i większość sił poświęciłam czemu innemu, a mianowicie zdobyciu uprawnień potrzebnych do prowadzenia pojazdów samochodowych.... jeszcze tylko czekam na "plastik" i bójcie się głogowscy kierowcy ;)

 A wracając do rzeczy które powstały "tymi rencami" - będę pokazywać stopniowo bo trzeba im jeszcze zdjęcia zrobić, a pogoda od wczoraj niezbyt sprzyja jakiejkolwiek fotografii - tym bardziej tej "małpkowej".

Dzisiaj tylko jedno zdjęcie - moje śnieżynki, które jeszcze wiszą w oknie i czekają na słoneczko (a dokładniej na pogodę do mycia okien i zmiany wystroju)

p.s
Reszty zimowych zdjęć nie pokazuję, nie będę się w marcu z choinką wygłupiać.
Choć ostatnio miałam takie wrażenie, że jak czegoś z tych zdjęć nie pokażę, to ta zima nigdy sobie nie pójdzie. Tak więc śnieżynki traktuję jako zaklinanie zimy, żeby sobie na dobre poszła.

Gorąco pozdrawiam